3.4.10

252.

Wyjechać. Ręce wytrzeć o liście.
Cały kurz, tłuszcz miasta.
Wytrzeć o liście. Wyjechać.
Wyjechać natychmiast.

Wyjechać.
Wyjechać samotnie.
W pustym przedziale..
..przekroczyć wiele granic.

(...)

Wyjechać i się zbudzić w obcym mieście.
Koniec świata. Ludzie chodzą do góry głowami.
Szyldy nic nie znaczą.
Obcy język. Nie ma języka.

Ludzie niczego nie chcą ode mnie.
I nikt nic, nikt nic.

Stanąć w pełnym świetle.
Znaleźć pierwszą knajpę.
Przejrzeć się w podłodze.
I nikt nic. Nikt nic. Nikt nic, nikt nic..

..nikt nic.
..nikt nic.


/m.świetlicki/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz