1.12.10

324. bez tytułu.

zimno. za oknem jeszcze ciemno. spóźniam się na spóźniające się pociągi, niemożliwieję od środka.
albo zamarzam.
okazuje się, że wyciągnięcie telefonu z kieszeni i napisanie głupiego sms'a jest niewykonalne. albo zbyt trudne i dlatego niewykonalne. nie wiem.
(nie wiem - moja ulubiona odpowiedź.)
powoli odchodzę. jeden już nie ma mnie wcale, od drugiego nigdy się nie uwolnię.
chciałabym, żebyś przyjechał już, wiesz?
to całe życie jest o wiele bardziej skomplikowane niż mi się wydawało. poradzę sobie świetnie, tak mimo wszystko, bo ja zawsze sobie radzę świetnie.
ale.
jest mi trochę przykro. śnią mi się najgorsze scenariusze, te, o których staram się nie myśleć nigdy, ale które są przez to we mnie dwa razy mocniej.

więc: co u mnie?
u mnie nic. czytam dukaja. słucham tori. chodzę do szkoły. ponadto czekam i tęsknię.
coraz wcześniej chodzę spać.

2 komentarze:

  1. Przeczytałam całego bloga, od początku do końca nie omijając kropek, przecinków i innych znaków interpunkcyjnych. Piszesz idealnie, jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję.
    (nigdy nie wiem, co powinnam mówić w takich momentach, piszę tak, jak czuję przecież.)

    OdpowiedzUsuń