4.1.11

329. podskórne niepewności.

im bardziej na coś się czeka, tym dłużej tego nie ma. znowu wychodzą ze mnie strachy gdzieś z początków listopada, bo przecież.
to dziwne, ale wydaje mi się, że jeśli nagle okaże się, że mam coś bardzo naszego, to najpierw rozpłaczę się ze wzruszenia, dopiero później z przerażenia.

4 komentarze:

  1. nienawidzę różowych pudełek.

    OdpowiedzUsuń
  2. a mnie szczęka opadnie na dywan i już raczej nie wróci na swoje miejsce, o!

    OdpowiedzUsuń
  3. mam podobne odczucia. tylko nie wiem, czy najpierw będzie wzruszenie czy przerażenie. a może radość.

    OdpowiedzUsuń
  4. oddychamy, i.
    już dobrze. wydajemisię.

    OdpowiedzUsuń