14.8.11

359. nieporządek.

ten cudowny moment, kiedy morze we mnie jest spokojne i łagodne, ten moment, kiedy spokojne morze we mnie lwem zaczyna być, tygrysem, kiedy tygrys się śmieje głosem klauna z koszmarów, kiedy koszmar znowu zaczyna jawą być:dostaję mejle. bzdury zupełne, spam, spam, spam. i następnie pisze do mnie p. podobieństw między m.a p. zauważamy milion, ta sama niepewność w słowach, ta sama historia w spacjach: zauważ, piszę, chociaż nie wiem po co pisać. (ignorowanie
moich: nie
moich: nic mi to już nie robi
moich: trzeba było zastanowić się trzy raz zanim się żegnaj powiedziało
moich: ty tchórzu
przychodzi mu z zadziwiającą łatwością)
ile można wyczytać spomiędzy spacji w banalnym: widziałem cię na offie. mój namiot stał w sektorze obok.
tchórzu.
nigdy nie widziałem szczęśliwszej kobiety od ciebie. nigdy nie widziałem ciebie szczęśliwszej niż przy nim. (tu się zgodzę)
a teraz żegnam.

temat następny:dziwne komentarze, których coraz częściej coraz więcej. zabawa w internetowego freuda niektórych wciąga za bardzo. doszukują się u mnie mentalności dwudziestopięciolatki, chorej chęci usamodzielnienia się, stabilizacji, mówią: kto w twoim wieku chce tego co ty? chce mi się śmiać, coraz bardziej, banda wariatów, idiotów, którym wydaje się, że tutaj wszystko można, bo tu jest bezpiecznie, bo tu nikt nie wie, nikt nie zna. banda wariatów, która mówi: inaczej cię zapamiętałem. zmieniłaś się, zmieniłaś. banda wariatów, która grozi, że pożałuję tego, co ludziom robię tamtym czy innym słowem, zdaniem, akapitem. że to nienormalne, niemoralne, nieprawidłowe być mną. że chcieliby poznać i że pewnie kłamię cały czas, okłamuję, bo to niemożliwe, żeby jedna osoba mogła w sobie pomieścić tyle zła, miłości, smutku, cierpienia, tęsknoty. banda idiotów, która jest chyba nieczuła, która nie wie, albo która myśli, że wie za dobrze i z pretensją w przecinkach spacjach kropkach pisze: a teraz, jeśli możesz, to wytłumacz mi dlaczego nie publikujesz moich komentarzy? odpowiedź jest prosta: bezsensowne dyskusje z ludźmi, którzy nie potrafią podpisać swoich wypowiedzi albo dyskusje sensowne z ludźmi, którzy trafiają w te intymniejsze punkty nie będą rozwijane w komentarzach pod postem.
zapraszam do pisania mejli do mnie. wszystko w profilu, polecam.

przede mną wiersze świetlickiego. lubimy się z tym panem niesamowicie, ja pytam, on mi odpowiada. ludzie na których można liczyć dostępni są tylko papierowo albo światłowodowo. rozwiązanie jest jedno, tak proste, że aż trudne: własne miejsce, własny kąt. nie wiem jak to zrobić, ale tylko tego mi potrzeba. moich własnych czterech ścian, bez ludzi, którzy zamiast wspierać, to dobijają coraz bardziej. bez budzenia się z dziwną chęcią ucieczki, przeciągania wszystkiego, byleby się nie spotkać przy jednym posiłku i nie usłyszeć, że wszystkie moje życiowe plany są warte tyle co nic, że życia sobie nie ułożę na kilku obietnicach, że za mało wiem, by móc mówić cokolwiek. to mój czas na popełnianie błędów i powinnam go wykorzystać jak najlepiej, gorzki śmiech, znowu zostawiłeś mi alkohol. tutaj, gdzie nikogo nie obchodzi moje rzeczywiste boli, gdzie problemów szuka się w najmniejszych rzeczach i i przynajmniej trzy razy dziennie przypomina się jak bardzo nic jestem warta, tutaj jestem sama. i to boli i dlatego boję się mieć dzieci. bo mogłabym w szale, w tych napadach codziennych, co ściskają za gardło, klatkę piersiową, przełyk, mówić tak źle, tak bardzo nie wierzyć. uspokajam się codziennie, dla Ciebie warto się tutaj starać, jedyna rzecz, której warto się trzymać.tak.
już dobrze, uspokój się, mała. nie bój się.

1 komentarz:

  1. 'bezsensowne dyskusje z ludźmi, którzy nie potrafią podpisać swoich wypowiedzi', och, skąd ja to znam.
    ja z panem świetlickim tak nie bardzo (jedna z niewielu różnic między mną a Nią), chociaż ostatnio coraz bardziej trafia do mnie. może wstrzelił się w nastrój, wpadł w odpowiednim momencie, chociaż byłoby to cholerną ironią. ogólnie pod całym tym ostatnim akapitem mógłbym się podpisać. zwłaszcza dziwna chęć ucieczki to coś, co momentami zajmuje cały mój umysł. i ten sam, dokładnie ten sam powód lękiem przed posiadaniem dzieci.

    OdpowiedzUsuń