26.11.11

368. patrzenie.

(patrzenie na Ciebie kiedy śpisz robisz zdjęcia prowadzisz samochód palisz papierosa dotykasz mnie stoisz w zamykających się drzwiach pociągu patrzysz na mnie)

może i nie muszę być silna, ale chcę. zaraz zrobię nową listę to-do i chcę znów poczuć satysfakcję, że dałam z siebie wszystko. zapisujesz mi na kartce filmy, które powinnam zobaczyć, a mi jest głupio, że tak mało ich widziałam. nie to, że nie lubię, ciężko jest tylko do mnie trafić inaczej niż pisanym słowem albo dotykiem. znowu mam motywację. ostatnie trzy dni to najlepsze dni w tym miesiącu.  jeszcze trochę dobijam się chodzeniem po lekarzach, dowiadywaniem się, że mój organizm jest siedliskiem zła nienazwanego i nierozpoznanego. organizm nie toleruje, ogranicza pole manewru, być może pozbawi mnie możliwości realizacji kilku marzeń. organizm nie chce współpracować i reaguje dziwnie albo nie reaguje wcale. organizm okazuje się być moim największym wrogiem a ja zamartwiam się, martwieję z tego powodu. w czasach, kiedy zdiagnozować samego siebie jest niezwykle łatwo, wpisując do wyszukiwarki swoje objawy, jestem kłębkiem nerwów, nie pytać mnie co to może być, bo panikuję. oczywiście, że masz rację, muszę to sprawdzić jak najszybciej i pozbawić nas tego problemu, bo po co się tak gnębić i nabawiać niepotrzebnego bólu głowy (ja) albo brzucha (Ty), kiedy przyczyna może okazać się jedną z tych najbanalniejszych i najłatwiejszych do zlikwidowania.
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz