5.12.11

369. gubienie.

gdzieś tam jeszcze między pociągiem do i pociągiem z jestem ja, ale to już są te śladowe ilości. chodzę taka cała przerażona, a rzeczywistość zamiast łagodną i kojącą być, zęby szczerzy i gryzie.


(wszystko się bzdurzy. później, rano, następny dzień: spadł śnieg)

1 komentarz: