9.2.12

379. manhattan.

allen któryś raz z rzędu, niedobór papierosów (od kilku dni brak kontaktu - dziś bierny), jednak, choćby nie wiem co robić, niektóre przyzwyczajenia nie są tymi których mogłabym się pozbyć. zaliczyłabym je bardziej do potrzeb i postawiła obok tych czysto fizjologicznych. jeśli nie mogłabym popatrzeć albo przeczytać, to pozbawiałabym się życia w najgorszy z możliwych sposobów. zagłodziłabym się tym brakiem Ciebie, a przecież głodowa śmierć jest chyba najgorsza. chodzę tak od rana niespokojna, niepewna i dopiero od kilku godzin szarpie mną zazdrość. prawdziwa, męcząca zazdrość. bo przecież ja (i co z tego, że) tutaj jestem najlepsza i to mnie powinno się trzymać. wiosna będzie, odtajemy. nie warto się starać dla kogoś innego, warto tylko dla nas.
i oprócz tej zazdrości, co mi się boleśnie wbija w zwoje mózgowe i przyćmiewa zdolność racjonalnego (może bardziej: spokojnego) myślenia, i oprócz tej tęsknoty, co mnie zjada i nie zostawia nic dla Ciebie, to nic we mnie nie ma. nawet jeśli teraz trochę ironizuję i hiperbolizuję, to przecież kogo obchodzi jakaś krew, żyły, komórki, cała biologia, kiedy dłonie mam zimne, a ciepło cały czas transferuje do Ciebie. jestem prawie pewna, że żadna z tych myśli nie trafia i to doprowadza mnie do szału.
a noc nadal straszy. kły ma. póki biorę te ziołowe cuda, 20,43zł za opakowanie, to nic mnie nie gryzie. i śpię. nie jak dziecko. jak zabita. nocy się nie pamięta. a powieki ciężkie są, bo też tęsknią - za spokojem obrazów, które przychodzą same, za produktami dobrej, ciepłej tęsknoty. hamuję teraz łzy, bo dużo lepiej było się budzić obok Ciebie, bo nawet jeśli wstawałam albo się odsuwałam, to przyciągałeś mnie przez sen. bo nawet jeśli byłeś odwrócony plecami, to Twoja fizyczność i bliskość koiły cały strach. nawet lepiej się zasypiało z pewnością, że za ileś tam nocy znowu będą ramiona i ręce i nogi splecione.
przestałam wymagać długodystansowości - gdybym miała pewność, mogłabym Ci robić te śniadania.

4 komentarze:

  1. gdy będzie wiosna, będzie można być kotem - teraz jest za zimno (tak mi mawiała, tak mi mawiała kiedyś; to było bardzo dawno temu).
    może lepiej jest już nie wymagać niczego od nikogo, nawet od siebie. ja powoli przestaję.

    OdpowiedzUsuń
  2. wbrew wszystkiemu, warto wymagać. to podobno owocuje. no i nie tkwimy w marazmie, nie dopada nas proza - jeśli chodzi o wymaganie od siebie.

    ostatnio wszystko to bzdury. znowu myślę, że potykam się o ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio wszystko to bzdury - z każdym dniem jeszcze większe. a ludzi jest za dużo, przydałaby się plaga, wojna, cokolwiek. jestem już zmęczony, mam już dość. coraz głupsi ludzie wokół, boję się przyszłości, naprawdę się boję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wpadłam na Ciebie przypadkiem :*

    OdpowiedzUsuń