26.2.12

384. ciggies.

wystukać siebie na klawiaturze - to zawsze był jakiś niepisany, nadrzędny cel. no i mam sto dwadzieścia osiem stron tekstu pisanego times'em nr 12. mnóstwo literek, które pokazują jakąś tam część mnie, niewielki procent tej ety, którą byłam albo którą jeszcze trochę jestem, sama już nie wiem.
jeszcze nie pękam z tego ważnego powodu, ale pęknę - pękanie jest nieuniknione, nawet jeśli wydaje się, że to wielkie i szybkie ciach będzie jednak mniej bolesne niż pozbywanie się złudzeń, odcinając nitkę po nitce, byleby nie zabolało. już trochę nie panuję, kiedy rodzina pyta i niedowierza. ale życie się dzieje i ja muszę się dziać. nawet jeśli najdelikatniejszy dotyk boli, a ja czuję się niczym innym niż tylko ciałem, któremu obniżono wymagania i które można sobie brać za odrobinę szacunku i sympatii.

4 komentarze:

  1. dlaczego wciąż to wypominasz mi?

    OdpowiedzUsuń
  2. "ale życie się dzieje i ja muszę się dziać". i nie potrafię się dziać.

    OdpowiedzUsuń
  3. to ten rodzaj bólu, który jest podskórnie zapisany na przedramionach. który nie pozwala zasnąć i uaktywnia wszystko, co tylko się w ciele może natychmiast popsuć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie musi sie dziac, ale niech sie dzieje.
    Byle do czerwca.

    OdpowiedzUsuń