3.3.12

386. cielenie.

nie chciano mnie nigdy skrzywdzić, chociaż tak doskonale dobrze było dotykać ciała innego, kiedy ja czekałam.
nawet kiedy to miało już nie mieć znaczenia, bo zaprzeczało się mój ulubiony czasownik (być), to przecież tak naprawdę nic się nie zmieniło. 
nie chcę już być dotykana. o jeden raz za dużo - a dzisiaj już nie chcę. można zepsuć wyobrażenie o bliskości najpełniejszej, kiedy dotknie się o jeden raz za dużo. dzisiaj bliżej mi do tej cielesnej martwoty niż kiedykolwiek; można było wielokrotnym dotykiem nie-mnie pozbawić mnie czucia. zaprzeczeniem pozbawić.
właśnie dzisiaj uświadomiłam sobie, że nie chcę już mówić  z kimkolwiek o wnętrznieniu - drogi do mnie są zamknięte.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz