29.11.12

402. her stories are boring and stuff.

pozbywam się złudzeń tak lekko, jak rozpina się guziki mojej koszuli: nie ma ciepła innego niż to żarzące się na końcu papierosa - tak jest w każdym smutnym wierszu i tak mówią w każdym smutnym filmie, nawet trzy sekundy ciszy między jedną piosenką (harrowdown hill) a drugą (what else is there?) znaczą dokładnie to samo. żałośnie nieprawdziwie brzmią wypisywane na cudzych klawiaturach wyrazy, które nie trafiają. żałośnie gorzko brzmi to, co sama mówię i do czego przyznaję się ciepłym ciałom-duszom w internecie. zagłaskać albo opierdolić - tylko tyle mogą i aż tyle robią, kulę się potem w sobie i wciskam poduszkę w zęby, bo mnie dusi płacz i krzyk. są jeszcze takie muśnięcia, takie słowa, co chwytają mocno za gardło i się duszę nagłym szczęściem i zawrotem głowy, trafia do mnie jednak, że to nie tak, nie tak wszystko miało być. codziennie się upijam i codziennie mam kaca na tyle dużego, by zagłuszyć tego innego, znacznie gorszego - tego po wytrzeźwieniu z marzeń. przez całe osiemnaście lat być naiwnym, do bólu naiwnym, że miłość na zawsze (teraz wiem, że nie można przyrzekać miłości wiecznej, miłości na zawsze, można jedynie przyrzec, że zrobi się wszystko, by miłość wiecznie trwała - a to różnica) albo że ludzie potrafią się zmienić (ludzie potrafią tylko o zmianie mówić. bardzo dużo mówić).
wszyscy tylko mówią: mój boże, jesteś taka gorzka, zgorzkniałaś, dziewczyno, skarbie, słońce, kocha-nie.
powietrze jest ciężkie, przyciska mnie bliżej ziemi, kiedy wracam do domu. w pociągu zasypiam ciało w ciało przy chłopcu, który głośno słucha muzyki i na notatkach z architektury maluje mosty. myślę o mostach, które spaliłam (ka. mówi mi z lekkim wyrzutem, że powinnam była odebrać wtedy ten telefon, bo nigdy nie wiem, śmiała się - może jest śmiertelnie chory, może chce zaprosić cię na ślub, ale chyba wystarczy mi to, co mówią o nim ludzie, których spotykam, kiedy w deszczu idę przez miasto l.). kiedy wychodzę, ładnie się do mnie uśmiecha. powietrze jest ciężkie, ja jestem lekka, bo pusta, więc zaczyna się polemika antagonizmów, wskutek której jestem wiecznym pomiędzy, bez szans na kompromisy i porozumienia, postanowienia poprawy.
nazwij to - proszę i słyszę w odpowiedzi, że to trochę niebezpieczny taniec. nazwałabym to lawirowaniem pomiędzy niebezpiecznymi przeszkodami, gonitwą, w której goniący jest z góry skazany na przegraną.
cały czas myślę o teresie zabierającej karenina. kto jest słabszy, kto jest silniejszy? czy w ogóle jeszcze docenia się moje - będę czekać, będę walczyć, które choć tak ładnie wygląda z wierzchu, to w środku jest całe podziurawione, ponaddzierane przez jakieś złe historie, czy w ogóle jeszcze można myśleć o wspólności, kiedy ktoś odcina nitka po nitce jej najważniejsze składowe?

11 komentarzy:

  1. (she puts the weights into my little heart)

    wierzymy w coś tak bardzo, bardzo, bardzo mocno, ale to wszystko po to, aby móc ciągle umierać i rozjebać sobie skutecznie życie. nic nigdy nie wraca do punktu wyjścia, bo przez istnienie się zużywa. niszczy. przeciera. u kresu drogi wszyscy kończymy poharatani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to tak bardzo upokarzające, kiedy się słyszy takie nieprzyjemności, kiedy się je czuje i - dalej wierzy.
      taka śmieszna niezgoda na rzeczywistość.

      Usuń
    2. wiara z natury jest oporna na czynniki zewnętrzne. dlatego cały czas wmawiam sobie jedno, a przecież powinienem inaczej. bo w to wierzę, a z tym nie potrafię sobie poradzić.
      a sprzeciw wobec tego, co jest - przecież tak dobrze to znam.

      Usuń
  2. razem śmieszne słowo
    od słowa się zaczyna
    potem już raczej upadek
    w chmurach cisza przepaść
    o reszcie nikogo i nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jednak wszyscy przegramy, bo wszyscy jesteśmy na straconych pozycjach
      tyle że w różnych konfiguracjach

      Usuń
    2. Życia się nie da wygrać, ale można grać na zwłokę. Lub zwłoki.

      "rodzaj żywiołowej stypy, na którą się trafiło przypadkiem."

      Usuń
  3. strasznie się boję, że to już zawsze będzie tak napierdalać. jak chińska tortura, kropla po kropli w ścianę sercowej komory.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uzasadniony strach, bo myślę, że będzie.

      Usuń
  4. tu brak miejsca dla wygranych. zostaje strach albo durna, bardzo durna wiara, że się nie przegra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba że wszyscy bardzo chcą przegrać
      wtedy to jest piękne.

      Usuń