28.7.13

431. nic nie zrobisz.

jest we mnie sprzeciw, jest głód dotyku.

dwa dni wcześniej: gdybym jeszcze tyle paliła, to pewnie okazałoby się, że życie rozpada mi się pomiędzy jednym przyłożeniem papierosa do ust a drugim. okazałoby się również, że układa się, składa tak samo długo, tak samo szybko. jestem już bardzo zmęczona, coraz częściej chcę po prostu położyć się i spać - bez tych dotyków, których szczerość i prawdziwość poddano znów w wątpliwość; chcę zamknąć oczy i nawet jeśli już nie czuję się bezpiecznie, bo obcość czeka na każdym kroku, to zasnąć i pozbawić się kontroli na dłuższy, lepszy czas - nawet jeśli miałabym tym skazać się na zapomnienie, na nowy, zapomniany już ból odejścia. są nieme prośby wysyłane gdzieś w przestrzeń, prośby o utulenie i opamiętanie, prośby o jedno obiecuję i o jedno przepraszam(.. )

dziś: kładę się obok, dotykam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz