21.1.14

445. cdn

zaczynają mnie dopadać koszmary tego miasta. deszczowy poniedziałek, ciśnienie, które przygniata mnie do ziemi. ktoś coś mówi, widzę kogoś podobnego do kogoś, data nieprzyjazna, przypominająca. jest w tym jakiś smutek, jest też melancholia, nie bardzo wiem jak sobie z tym poradzić. mijam się z przeszłością, patrzę jak przeszłość układa sobie życie, to są takie igiełki, ukłucia, bo moje życie nie jest do końca jeszcze ułożone. 
literki też się nie układają w żadne dobre zdania. szukam środka wyrazu, który będzie idealny. to zawieszenie jest jak błogostan tylko wtedy, kiedy jest zawieszeniem w Twoich ramionach. kiedy wychodzę gdzieś sama i obijam się o to zanieczyszczone powietrze, paraliżuje mnie strach. złowieszcze uczucie, które drwi sobie ze mnie, i nie daje spokoju - jakby coś miało się wydarzyć, jakby coś miało na mnie spaść. 

6 komentarzy:

  1. Też ciągle poszukuję takiego środka wyrazu... ale gdzieś go chyba zagubiłam, albo uciekł siejąc chaos... :c

    OdpowiedzUsuń
  2. studiujesz w sosnowcu na filo? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. tak. tłumaczeniowa z niemieckim.
    skąd pytanie? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale malutkie literki :( oprócz tego wszystko wspaniale.

    OdpowiedzUsuń