5.1.15

456. ///

jestem już dużą dziewczynką i całkiem nieźle wychodzi mi odhaczanie kolejnych rzeczy z listy to-do. piszę długie, mądre teksty na temat książek, które zniszczyły mi życie i się sobie dziwię, że znam takie wielkie słowa i że potrafię jeszcze używać wielokrotnie złożonych zdań. nagle (albo i nie tak nagle) okazało się, że to pisanie tutaj to jest jednak abstrakt, streszczenie; że to już nie jest cel, a bardziej narzędzie, dzięki któremu za parę lat będzie można się chwycić jakiegoś biurka czy krzesła w ciasnym, źle urządzonym biurze. trochę smutno, kiedy o tym myślę - za dwa miesiące skończę dwadzieścia jeden lat, zdążyłam już się zakochać, nawrócić i zawieść. nie ma w tym żadnego patosu, pozbyłam się egzaltowanego tonu sprzed pięciu lat - to wszystko to suche fakty (a nie żywe emocje), które wracają do mnie niemal każdego ranka, kiedy po Twoim wyjściu do pracy samotnie kończę pić kawę. nie ma jeszcze siódmej, a ja już mam coś zrobione, już coś czytam i dzielnie opieram się przygniatającej mnie chęci wstania i zaprotestowania. trochę przecież jesteśmy więźniami tego kraju, który i tak nie ma nam nic dobrego do zaoferowania, niezaleźnie od tego ile kierunków studiów skończymy i na ilu stażach uda nam się być. żyjemy w miejscu, które powoli się rozpada - popatrz na te gnijące twarze, na te pokryte pleśnią obietnice, które zamiast dodawać otuchy powodują, że uśmiechamy się gorzko, bo doskonale wiemy, że i tak nic się nie wydarzy. coraz częściej myślę o tym, że im mocniej czuję, że żyję w miejscu z którego należy uciekać, tym bardziej (z czystej przekory) chcę mieć tutaj swój własny kawałek ziemi, na którym postawię Dom. moje własne miejsce wolne od zgnilizny, oddzielone od niej Twoimi silnymi ramionami, które tak mocno trzymają mnie co noc.

czuję, że czas znaleźć sobie nowe miejsce, może i nowy środek wyrazu. a może już tego tutaj wcale nie potrzebuję, bo to wszystko to jest za mało; lepiej mi się z Tobą żyje niż piszę.

3 komentarze:

  1. "popatrz na te gnijące twarze, na te pokryte pleśnią obietnice, które zamiast dodawać otuchy powodują, że uśmiechamy się gorzko, bo doskonale wiemy, że i tak nic się nie wydarzy."

    cieszę się, że znów tu więcej piszesz.
    szkoda, że tak gorzko, ale prawda najczęściej bywa gorzka.
    to słowo to klucz, od kilku lat.

    OdpowiedzUsuń
  2. ojejku. ale pesymistycznie i przykro. ja mam 24lata (skończone) rocznikowo 25.nie jestem jeszcze dorosła. wciąż szukam w tym spokojnego środka. wciąż szukam i odkrywam siebie. dorosłość jest trudna. i skomplikowana. ale wciąż żyję, czuję,kocham. przeżyłam parę miłości,rozstań zawodów. przeżyłam wiele siebie. wiele zmagań. wciąż szukam drogi,celu, pracy. życia. nie jest tak źle. nie aż tak. nie można tak się na to patrzeć. wiem, że bywają takie chwile. mam je codziennie.miliony ich codziennie, jednak staram się sobie mówić, nie jest źle. dam radę. będzie dobrze. Tego też Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pesymistycznie? no chyba nie.
      nie chcę w tym kraju zakładać rodziny - to nie pesymizm, to realizm. :D

      Usuń