4.3.16

457. cdn

12032015
siedzę z laptopem na kolanach, stukam w klawisze, zapełniając dwa pliki w wordzie na zmianę. nadmiar kofeiny w moim organizmie sieje spustoszenie, ale jestem z siebie dumna i póki co nie myślę o skutkach ubocznych. włączyłam dość głośno modest mouse, chyba tylko po to, żeby sobie przypomnieć dobre czasy, kiedy na pierwszą empetrójkę zgrywałam piosenki, by słuchać ich potem na przerwach. miałam wtedy cały świat gdzieś. 
aż się dziwię, że znam jeszcze słowa, że potrafię sobie przypomnieć to, co wtedy czułam, że nawet zapachy pamiętam.


23032015

tak bardzo brakowało mi mnie


29032015

ostatnio wszystko się zmienia. adres, priorytety, ludzie u boku. coraz częściej myślę, że chyba chciałabym jeszcze raz wrócić do mnie sprzed trzech, czterech lat. mogłabym wtedy nie zrobić kilku głupstw, zmądrzeć szybciej niż dopiero po wszystkim. nie miałabym teraz gdzieś za sobą tych znajomości, które ciągną się niewdzięcznie, choć co chwilę próbuję je spuentować gorzkimi zdaniami.


07042015 /////////



NIESKOŃCZONA HISTORIA KTÓRA POWOLI STAJE SIĘ NIESKOŃCZONĄ HISTERIĄ 



tu miał być wiersz o tym jak 

rozpadam się
na części najmniejsze


z tych wszystkich rzeczy które mógłbyś mi powiedzieć 

zawsze wybierasz milczeć


09052015 space oddity

mam ostatnio sporo obowiązków. ciągle coś. a nawet jeśli mam jeden dzień, który mogłabym poświęcić tylko na oddychanie, to okazuje się, że oddychać nie potrafię. krtań ściska mi jakieś zmartwienie, złość, zazdrość, stres - to wszystko, co dotąd było ukryte, wylewa się ze mnie przekleństwami, zaczynam krzyczeć, krzyczę tak głośno - a to wszystko w mojej głowie, więc widzisz tylko jak bezmyślnie przeglądam allegro. 
rzeczywistość jest chujowa.sto razy w ciągu godziny mam w głowie myśl, żeby to wszystko pierdolnąć i wyjechać. bo ja przecież nie chcę dużo - własny, mały domek, który mogłabym urządzić, może dziecko, które chciałabym wychować i spokojne, leniwie płynące życie. nie chcę dedlajnów, przelewów, biegania, siedzenia do nocy, czytania z zakreślaczem w ręku i dziwnym uczuciem, że zaraz wszystko pierdolnie, że przecież i tak nie zdążę. 



22052015

ogólnie jest tak, że nie piję, nie palę i nie piszę. jest prawie trzecia w nocy i nie mogę też spać. kupiłam ostatnio cztery książki i mogłabym zacząć czytać którąś z nich, ale powoli zjada mnie poczucie winy, zaraz muszę przecież wrócić do niemieckiego albo do pisania eseju. 
czuję, jak życie dzieje się wokół. moje się nie dzieje, tkwię w martwym punkcie od kilkunastu miesięcy. czasem przychodzi chwilowa ulga i wtedy sobie myślę: ja się tylko smutno zdarzam, a poza tym dużo się tutaj krzyczy i złości. nie wiem kto jest bardziej nerwowy. ja jestem? Ty jesteś? 
znów czuję, że przemawia przeze mnie smutek i rezygnacja, trochę jakbym cała była wzruszeniem ramion. wszystko jest mi obojętne, chciałabym tylko znów dostać dużo dobrych ocen i po wszystkim w nagrodę przeczytać kilka książek. i tak w kółko. 


30082015

przypominam sobie, że kiedyś byłam inną kobietą. mogłam palcami wystukiwać uczucia i było mi potem lżej. mogłam długie godziny spędzać na włóczeniu się po mieście z leniwym ambientem w uszach i palić marlboro goldy setki do porannej kawy.



czasem sobie myślę, że jest tylko gorzej. jakbym miała się zaraz udusić z braku możliwości. 



/cdn

2 komentarze:

  1. fajnie było, jak byłaś tą inną kobietą a zimy we Wrocławiu były ładniejsze niż teraz

    OdpowiedzUsuń